środa, 18 stycznia 2012

początek

- Pamiętasz jak po kilku wegetariańskich dniach kupiłyśmy mięso na campingu w Fusinie?
Zapytała mnie Kaja.

- A pamiętasz jak uciekałyśmy z hotelu w Grecji w bagażniku zapchanego busika?
Odpowiedziałam jej natychmiast.


Momentami aż trudno mi uwierzyć, że przeżyłam tak niezwykłe podróże. O pamiętnym wyjeździe do Grecji spokojnie można by napisać książkę albo nakręcić niezły film. To były dwa tygodnie absolutnie nieprzewidzianych zdarzeń! Oczywiście, nie wszystkie wyjazdy obfitowały w takie przygody. Całe szczęście! Było też sporo poczciwego leniuchowania. Jednak każda podróż była niezwykła, bez względu na jej przebieg – spokojny czy z dreszczykiem emocji. Możliwość doświadczania obcej kultury będąc w jej centrum to jest zawsze niezwykłe przeżycie.

Myślę, że każdy kto lubi podróże czuje to samo co ja, ma taki sam sentyment do wspaniałych dni spędzonych w zupełnie innym miejscu na świecie. Wraca do nich wspomnieniami w wolnych chwilach. Pamięta zapachy tamtejszych miast, smaki nowych potraw i uśmiechy ludzi innej narodowości.

Uwielbiam wyjmować walizkę z szafy, uwielbiam wrzucać do niej dziesięć kilogramów zbędnego bagażu, uwielbiam nawet wstawać w środku nocy, żeby rozpocząć kolejną podróż. A wszystko to, co czeka na mnie w nowym miejscu uwielbiam najbardziej! Dlatego… będę pisać blog

Pominę tu wszystkie niezliczone wyjazdy z rodzicami mimo, że to przecież dzięki nim połknęłam tego bakcyla. Pierwsza samodzielna podróż pozwoliła mi po raz pierwszy poczuć prawdziwą odpowiedzialność za własne życie! (właśnie ten wyjazd opiszę najpierw – wspomniany już „wypad” do Grecji razem z Kają).

Hm.
Myślę, że będzie ciężko. Wspomnienia wzbudzają we mnie dziką chęć zaglądnięcia na stronę Rayana. Albo Wizzaira. A tam czają się promocje… I okazje-nie-do-przepuszczenia! A portfel nie zawsze ma na nie chęć.

Właśnie. Wszystkie opisane tu podróże mają ważną cechę wspólną – nie pożarły dużych sum pieniędzy. Pod koniec postów będę podawać linki, które mogą pomóc innym w zorganizowaniu podobnych wakacji. Nam pomogły :)



-...to było najtańsze mięso w tym małym sklepiku w Fusinie, ale smakowało jak najdroższa szynka.
Dodała Kaja.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz